Ten projekt to opowieść o zmianie – nie tylko w warstwie estetycznej, ale i w podejściu. Zaczęliśmy od wyraźnych założeń i mocnych akcentów: czerni, betonu, industrialnych form. Po drodze pojawiła się jednak potrzeba… oddechu, jasności, ciepła.
I tak powstało wnętrze, które nie trzyma się jednej konwencji. Łączy nowoczesność z domowym klimatem. Ma rytm i spójność, ale zostawia też przestrzeń na oddech i swobodę. Jest jak życie – pełne zmian, skrętów i decyzji, które z czasem nabierają sensu.
To nie tylko miejsce pracy – to przestrzeń, która miała inspirować i uspokajać. Po jednej stronie głęboka czerń i lekkie półki z zielenią, po drugiej – tapeta z mglistym krajobrazem, który wycisza jak spacer po lesie.
Tutaj udało mi się spełnić marzenie Pana tego domu. Jak? Widzisz ten chrobotkowy obraz na ścianie? To to. On mówi chce, Ona, że nie. A ja szukam kompromisu. Udało się ! Obraz z chrobotka został zaakceptowany przez obie strony a motyw natury przeniosłam na tapetę obok.
Pierwotnie kuchnia miała być ciemna, industrialna. Ale w trakcie projektowania pojawiła się potrzeba jasności i lekkości. Finalna wersja to połączenie ciepłego dębu, białych frontów i chłodnego kamienia. Akcenty w czerni spinają całość i dają jej charakter.
Salon jest przestrzenią, w której domownicy naprawdę żyją. Wspólna przestrzeń dzienna miała być funkcjonalna, ale i reprezentacyjna. Z betonu na suficie, designerskimi lampami i mocnym elementem dekoracyjnym w postaci tapety 3D za telewizorem – udało się stworzyć wnętrze, które ma pazur i ciepło jednocześnie. Rozpalony kominek w chłodne dni da temu pomieszczeniu niepowtarzalny klimat.
Tutaj estetyka była ważna, ale funkcjonalność – kluczowa. Wnętrze jest wyraźnie nowoczesne, z nutą surowości, ale ciepło drewna i delikatna faktura „czarnej skały” za lustrem sprawiają, że całość nie przytłacza.
Czarne fronty, drewno i światło – proste środki, które dały efekt elegancji i porządku. To przestrzeń, która nie tylko wita, ale i organizuje.
Duża zabudowa, ławka, oświetlenie w szafkach– wszystko przemyślane w najmniejszym detalu.
Dodatkowo znalazły się wieszaki na podręczne kurtki. Całość wnętrza powiększają optycznie 2 duże lustra, które pozawalają też na to ostatnie spojrzenie, czy wszystko jest w porządku w naszej stylówce przed wyjściem.
Ten projekt nie był prostą realizacją od punktu A do B.
To była podróż – pełna zmian, odkryć i świadomych decyzji. Z ciemnych inspiracji do jasnych przestrzeni. Z katalogowych pomysłów do osobistych rozwiązań.
Zamiast sztywnych zasad – otwartość.
Kompromisy i dopasowanie.